poniedziałek, 28 lipca 2014

Współczesna pszenica to rodzaj plastiku

Oto ciekawy artykuł, który znalazłam na: http://www.pocztazdrowia.pl/wspolczesna-pszenica-to-rodzaj-plastiku/

Jak wspominałem niedawno, zboża to pożywienie bardzo współczesne, którego ludzkość nie spożywała przez 99,5% swojego istnienia. Gatunek ludzki istnieje na Ziemi od 8 milionów lat, a zaledwie 5 000 lat temu nasi przodkowie z okresu zbieracko-łowieckiego rozpoczęli masowo uprawiać zboże.
Nasz system trawienny nie jest więc przystosowany do spożywania pszenicy. Pojawienie się pszenicy na masową skalę w naszym żywieniu nie przyniosło korzyści. Wzrost, długość życia i stan zdrowia naszych przodków pogorszyły się. Dopiero na początku XX wieku odzyskaliśmy wzrost zbliżony do dawnych ludów zbieracko-łowieckich.
Tym niemniej, pszenica jako pierwsze zboże uprawne była korzystna dla ludności w rozumieniu globalnym: to pokarm bardzo kaloryczny i bardzo wydajny, umożliwiający liczebnej populacji życie w grupie. Jej uprawa wymagała od ludów wędrownych osiedlenia się, co pozwoliło kobietom mieć więcej dzieci. Można nawet, upraszczając, powiedzieć, że dzięki pszenicy powstały pierwsze wielkie miasta oraz podział pracy umożliwiający postęp techniczny, intelektualny, artystyczny i naukowy.
Ogólnie rzecz biorąc, pszenica była więc błogosławieństwem dla ludzkości. Człowiek szybko rozeznał się w jej uprawie i ze starannością wyselekcjonował najlepsze odmiany, czyli te najbardziej odporne na niepogodę i dające najpiękniejsze kłosy.

Skrzyżowanie pszenicy umożliwiło zrobienie chleba

Egipcjanie odkryli, że po zredukowaniu do mąki i wymieszaniu z wodą i solą niektóre rodzaje krzyżówek pszenicy mogły fermentować i rosnąć. Takie ciasto można było upiec jako chleb, który był przyjemniejszy w jedzeniu niż papki czy płaskie podpłomyki.
Z pradawnych odmian zboża uprawianego przez człowieka nie dało się zrobić chleba. Tak jak mąkę ryżową, kukurydzianą czy gryczaną, można je było mieszać z wodą i dodawać drożdże, ale ciasto nie rosło. Aby z prostej papki wytworzyć ciasto sprężyste i wyrośnięte, mąka musi zawierać białka zdolne do tworzenia wiązań ze skrobią. Te białka, nazywane są przez chemików prolaminami i glutelinami, tworzą gluten. Im bardziej zboże jest bogate w gluten, tym bardziej ciasto wyrasta.
W pierwszej uprawianej przez człowieka pszenicy (zwanej pszenicą dziką) nie było dużo glutenu. Z tej odmiany można było robić podpłomyki, które tylko lekko wyrastały, ale chleba zrobić się nie dało. Egipcjanom udało się skrzyżować tę pszenicę z inną rośliną, co dało nową odmianę pszenicy dużo bogatszej w gluten (jej naukowa nazwa to Triticum dicoccum).
Z biegiem czasu człowiek zaczął krzyżować i selekcjonować odmiany pszenicy zawierającej jak najwięcej glutenu, aby wytwarzać coraz okazalsze chleby.

Więcej glutenu w pszenicy = szczęśliwy konsument

Dzisiaj zawartość prolamin w takich zbożach jak pszenica, kamut, żyto, owies i orkisz sięga aż do 69% wszystkich białek. To bardzo dużo…
Klienci piekarni są zachwyceni, ponieważ za 3 – 4 zł można kupić olbrzymi chleb. Już po pierwszym ukrojeniu okazuje się jednak, że miąższ chleba rozpada się w kawałki albo się klei. A przecież na wystawie sklepowej ten chleb wyglądał na taki prawdziwy i zwarty…
Potem matki się dziwią, że ich dzieci na podwieczorek zjadły prawie cały chleb. Nie powinny – w rzeczywistości na rozmiar takiego chleba złożyło się głównie powietrze.
Kolejna zaleta: wyjątkowe bogactwo glutenu w nowych mąkach umożliwiło rozkwit rynku wypieków piekarniczych takich jak drożdżówki, które można kupić wszędzie: we wszystkich centrach miast, strefach handlowych, bazarach, dworcach i wszędzie tam, gdzie nie przetrwał żaden inny handel poza automatami z napojami.
Nie ma nic prostszego niż przekształcić maluteńką kulkę mrożonego ciasta we wspaniałą, złocistą bułkę, zaokrąglonego rogalika czy błyszczącą drożdżówkę z czekoladą. Wystarczy mieć tylko tani elektryczny piekarnik i jednego niewykwalifikowanego pracownika. Małą kulkę zakupioną za 50 groszy można sprzedać za 2 – 3 złote wracającym do domu, którzy nie zdążyli na kolację.
Te same kulki ciasta można zresztą już kupić w supermarketach w dziale z mrożoną żywnością. Na plastikowych opakowaniach zdjęcia są tak apetyczne, że ledwie wierzysz własnym oczom po otwarciu opakowania, na widok małych rogalików i bułeczek z czekoladą – surowych, zamrożonych w celofanie, beznadziejnie małych i bladych. Ale gdy włożysz je do piekarnika … cud! To, co wyrasta jest mniej lub bardziej, ale faktycznie podobne do tego, co widniało na opakowaniu!
Pamiętasz film „Powrót do przyszłości 2” z 1989 roku? Jego bohater wchodził do machiny czasu, która przenosiła go do 2015 roku. Moją uwagę zwróciła scena, w której babcia wkładała do piekarnika pastylkę przypominająca plastik, z której po kilku sekundach powstawała ogromna, parująca i rumiana pizza, przy okrzykach uznania jej wnucząt. Cóż, oto tu jesteśmy. Te wszystkie „smakołyki” powstały za sprawą niezwykłego glutenowego bogactwa we współczesnym zbożu.

Piekarnie – zwrot ku naturze?

Gdy wielu konsumentom znudził się za mało odżywczy biały chleb oraz tostowy chleb przemysłowy, niektóre piekarnie zaczęły używać bardziej złożonej mąki, określanej często jako „pełna”, „półrazowa” lub „wielozbożowa”, ponieważ dodaje się do niej otręby (otoczka ziarna) lub całe ziarna.
Chleby te kosztują dużo drożej niż chleb biały. Ale wcale nie są bardziej tradycyjne i naturalne, ponieważ odmiany pszenicy, z której powstają są takie same i nie mają zupełnie nic wspólnego z tym, co nasi pradziadkowie nazywali pszenicą.

Dziesiątki chromosomów więcej!

Pod koniec XIX wieku, a potem w latach 60. ubiegłego wieku w badaniach rolniczych zanotowano szybki „postęp” polegający na tworzeniu zboża bardziej odpornego, bardziej wydajnego i z wyższą zawartością glutenu. Hybrydyzacje oraz krzyżowania dały zupełnie nowe gatunki, nadal nazywane pszenicą. Ale są one tak podobne do naturalnej pszenicy jak dzień do nocy, żeby nie powiedzieć: jak plastikowy banan do prawdziwego banana.
Dzisiejsza „pszenica” nazywa się m.in. KWS Ozon, Bombona, Figura, Brillant, Legenda itd. Ma 42 chromosomy, podczas gdy pszenica z czasów naszych przodków miała ich 14!!! U człowieka nawet jeden chromosom więcej powoduje upośledzenia (jak zespół Downa) lub śmierć.

Nowe białka, których człowiek nie może strawić

Czytelnicy Poczty Zdrowia wiedzą, że chromosomy zbudowane są z DNA. Zlokalizowane na nich geny służą do kodowania białek – podstawowych „cegiełek”, służących do budowy organizmu. Fakt, że współczesna pszenica ma o kilkadziesiąt chromosomów więcej, sprawia, iż zawiera niezliczoną ilość nowych białek, z których wiele nie podlega trawieniu przez człowieka. Aby dane białko mogło zostać strawione, układ pokarmowy musi produkować odpowiednie enzymy, które będą zdolne do rozłożenia tych białek. Ale nie zawsze się tak dzieje, wręcz przeciwnie. To dlatego nie masz na przykład enzymów, które ma krowa – ona może się żywić trawą, a Ty nie.
Dzisiejsza pszenica wywołuje więc, u alarmującej wręcz liczby osób, problemy trawienne oraz objawy nietolerancji (celiakia, alergie) lub co najmniej nadwrażliwość przejawiającą się w postaci wzdęć, zaparć, bólów głowy, bezsenności, chronicznego zmęczenia, depresji, łamliwych kości.
Według niektórych specjalistów, wśród nich jest Elke Arod ze Szwajcarii, aż 80% ludności wykazuje nietolerancję pszenicy1. Inny specjalista, Julien Venesson, autor niedawno wydanej książki pt. „Gluten: jak współczesna pszenica nas zatruwa”, twierdzi, że choroby spowodowane nietolerancją glutenu dotkną co najmniej 6% ludności, a niektórzy badacze szacują, że nawet 35%2.
Dlatego nie dziwi nas dziś wzrastająca liczba osób skłaniających się ku diecie bezglutenowej. To nie jest moda ani problem psychologiczny. Dzisiejsza pszenica jest naprawdę obcym pożywieniem dla człowieka, a niektórzy mówią, że to tak jakby próbować zjeść plastik. Dieta bez glutenu pozwala na poprawę zdrowia, co zdecydowanie możesz sprawdzić na sobie, jeśli spróbujesz wyeliminować zboża.

Zboża nie są ani korzystne, ani nawet potrzebne

Być może pamiętasz, jak w jednym z moich ostatnich artykułów wyjaśniałem, że pszenica w żaden sposób nie była pokarmem naturalnym ani potrzebnym dla człowieka? Przez miliony lat nasi przodkowie unikali zbóż z uwagi na zawarte w nich substancje antyodżywcze blokujące wchłanianie substancji mineralnych.
Propaganda rządowa na skalę światową, która zachęca ludzi do tego, aby centralnym produktem w ich diecie były pełne zboża, jest więc pozbawiona zdrowego rozsądku, a nawet podstaw naukowych.
To przecież masowe spożycie zbóż, czyli „pustych kalorii”, jest powodem, dla którego Amerykanów, potem Europejczyków, a obecnie również mieszkańców innych krajów, objęła  przerażających rozmiarów epidemia otyłości, cukrzycy, chorób układu krążenia, które są dziś główną przyczyną zgonów na świecie. I to nie dzieje się z powodu jedzenia za tłusto czy za słono.

Każdy może żyć bez glutenu, jeśli tylko zechce

Dieta bezglutenowa nie może Ci w żaden sposób zaszkodzić. Przeciwnie – zmusi Cię do zastąpienia pszenicy, chleba, makaronów innymi produktami o większej wartości odżywczej, np. kaszami: jaglaną, gryczaną czy roślinami strączkowymi: fasolą, soczewicą.
Każdy więc, jeśli tylko zechce, może zacząć dietę bezglutenową. Oczywiście, osoby z nietolerancją glutenu (chore na celiakię – 1% populacji) lub wrażliwe na gluten (co jest dużo częstsze) odczują jeszcze więcej korzyści niż inni, ponieważ objawy ich choroby znikną.
Dlatego w jednym z następnych artykułów opiszę zasady diety bezglutenowej. Dzięki niej zastąpisz produkty mało odżywcze i w gruncie rzeczy bez większych walorów smakowych, produktami lepszymi dla zdrowia i… smaczniejszymi.
Zdrowia życzę
Jean Marc-Dupuis
PS: Jeśli myślisz, że te informacje mogą zainteresować kogoś znajomego, śmiało mu je prześlij. A jeśli jeszcze nie jesteś prenumeratorem Poczty Zdrowia, a również chciałbyś otrzymywać ten newsletter bezpłatnie, możesz podać swój adres e-mail w ramce po prawej stronie ekranu.
środki zaradcze, prawdopodobnie nieznane Twojemu lekarzowi.
Źródła:
  1. Zobacz kursy d’Elke Arod na http://www.intolerancegluten.com/cuisiner_sans_gluten.html
  2. Julien Venesson, Gluten, comment le blé moderne nous intoxique, Thierry Souccar Editions, 2013

Gluten – dlaczego coraz więcej osób go nie toleruje?

 Informacje pochodzą z :http://www.pocztazdrowia.pl/gluten-dlaczego-coraz-wiecej-osob-go-nie-toleruje/

Wystarczy wspomnieć o problemie z tolerancją glutenu podczas obiadu u znajomych, a na pewno zaraz znajdzie się ktoś, kto powie, że jest to „modna choroba”, która istnieje tylko dlatego, że się o niej mówi. Jednakże badanie przeprowadzone z wykorzystaniem próbek krwi pobranych od lotników z armii amerykańskiej wykazało, że nietolerancja glutenu występuje znacznie częściej w dzisiejszych czasach niż pięćdziesiąt lat temu1.
To nie jest wcale problem „psychologiczny” – po prostu Ty lub ktoś z Twojego najbliższego otoczenia cierpi na chorobę, na którą nie chorowano w czasach Twoich pradziadków.

Celiakia

Nietolerancja glutenu jest znana również jako celiakia. Choroba rozpoczyna się w momencie, kiedy organizm przestaje trawić gluten, czyli białko znajdujące się w pszenicy, życie, jęczmieniu, orkiszu  oraz owsie (ten ostatni jako czysty owies wprawdzie nie zawiera glutenu, ale jego uprawy, a późnej i ziarno zwykle są zanieczyszczone  ziarnami pszenicy i żyta). A w dodatku celiakia rozwija się niezależnie od tego, czy zboża te spożywasz w postaci wysoko przetworzonej (czyli rafinowane) czy jako zboża ciemne; w obu przypadkach Twój układ pokarmowy nie trawi glutenu (nazywanego tak od słowa glue, czyli klej).
Gluten zamienia się w układzie pokarmowym w gliadynę, która podczas przechodzenia przez ściany jelita osób nietolerujących glutenu prowadzi do powstania stanu zapalnego powodującego niszczenie części komórek jelita, zwanych mikrokosmkami jelitowymi. To z kolei wywołuje różne problemy jelitowe (biegunkę, gazy, problemy z wypróżnianiem).
Oprócz tego stan zapalny pogarsza wchłanianie składników odżywczych, co z kolei prowadzi do niedoborów wapnia, żelaza, witaminy B12 oraz kwasu foliowego (witaminy B9). W związku z tym wzrasta ryzyko zachorowania i śmierci z powodu chorób autoimmunologicznych. Ryzyko to zwiększa się dziesięciokrotnie przy zdiagnozowaniu celiakii w wieku 20 lat (z 3,5% do 34%).
Nieleczona celiakia może prowadzić do wycieńczenia organizmu, osteoporozy powiązanej z niedoborem wapnia, niedokrwistości (z powodu niedoboru żelaza), depresji oraz dermatoz (problemów skórnych). U małych dzieci można zaobserwować wychudzenie, wzdęte policzki i brzuch, zaburzenia wzrostu, a czasem autyzm.
Uszkodzenie kosmków jelitowych może prowadzić do zespołu przeciekającego (nieszczelnego) jelita (ang. leaky gut). Oznacza to, że do krwiobiegu będą przedostawać się niestrawione fragmenty pokarmów, powodując stany zapalne i reakcje układu odpornościowego, które mogą wpływać negatywnie na stawy. Czytelnicy Poczty Zdrowia wiedzą już, że czynniki te mogą doprowadzić do powstania artrozy.

Dobra i zła wiadomość

Zacznę od złej wiadomości: jak wspomniałem wcześniej, nietolerancja glutenu nie jest problemem psychologicznym ani modą, chociaż obserwuje się, że cierpi na nią coraz więcej osób. Wiąże się ona z tym, że zboża, które znajdują się w naszej diecie, znacząco różnią się od tych, które jedli nasi przodkowie.
Aż do XIX w.pszenica była niemal zawsze mieszana z innymi zbożami, a także z grochem i orzechami. To, co nazywano chlebem, nie było wtedy miękkim i puszystym pieczywem, które wysycha w kilka godzin i pleśnieje po kilku dniach. Chleb był czarną zbitą masą zawierającą pokruszone ziarna i można go było przechowywać tygodniami, a nawet miesiącami, chociaż pod koniec tego okresu trzeba go było maczać w zupie, aby nie połamać sobie zębów.
Biały chleb, który obecnie jemy najczęściej, był rzadkością. To jednak nie wszystko: same zboża, tak jak i wszystko dokoła, zmieniły się znacząco w ciągu ostatnich lat. Winę za to ponosimy my sami…
Współcześni piekarze widzą, że ich klienci (czyli ja i Ty) wolą bardziej puszyste i chrupiące chleby, rogaliki i bułeczki; krótko mówiąc – pieczywo, które wygląda apetycznie. Ciasto rośnie tym lepiej, im więcej glutenu jest w mące. Piekarze poszukują  więc mąki bogatej w gluten, dzięki której mogą piec „piękne” chleby; młynarze natomiast wywierają nacisk na rolników, każąc im wybierać zboża bogate w gluten oraz tworzyć hybrydy w celu zwiększenia zawartości glutenu! W rezultacie większość uprawianych obecnie zbóż zawiera „supergluten”.
Jednakże nikt nie zwraca uwagi na fakt, że nasze ciało nie lubi glutenu. Jedna osoba na sto (czyli około 600 000 osób we Francji, a w Polsce około 380 0002) w ogóle nie toleruje glutenu. Takie osoby chorują na celiakię. Niestety 90–95% z nich nie jest świadomych swojej choroby. Po zaobserwowaniu objawów wspomnianych wcześniej chorób (artrozy, osteoporozy, depresji, dermatoz itp.) próbują one leczyć każdą z nich z osobna, nie widząc niestety ich wspólnej przyczyny.
Szkoda, ale oto dobra nowina: 95% osób cierpiących na celiakię może całkowicie pozbyć się objawów choroby, stosując odpowiednią dietę.

Próba eliminacyjna / prowokacja glutenem

Jeżeli podejrzewasz u siebie nietolerancję glutenu, możesz wykonać badanie krwi. Badanie to polega na oznaczeniu liczby przeciwciał w klasie IgA: przeciwko endomysium mięśni gładkich (EmA), przeciwko transglutaminazie tkankowej (tTG) i przeciwko deamidowanej gliadynie. Badanie to jest niezwykle wiarygodne.
Zanim jednak udasz się do lekarza, możesz spróbować wyeliminować ze swojej diety pokarmy zawierające gluten na dwa tygodnie, a następnie wprowadzić je z powrotem. Jeśli objawy znikną, ale pojawią się gwałtownie po ponownym wprowadzeniu glutenu do diety, będzie to oznaczać, że jesteś na dobrej drodze do zdrowia. Taką próbę nazywamy próbą eliminacyjną / prowokacją glutenem. Uwaga: aby lekarz mógł postawić diagnozę w oparciu o badanie krwi, powinieneś mu powiedzieć o stosowaniu diety bezglutenowej, ponieważ badanie może nie wykazać w tym wypadku braku tolerancji glutenu.

Zwalcz celiakię

Dobrą nowiną jest wspomniany już fakt, że w 95% przypadków objawy celiakii można całkowicie wyeliminować. Aby nie powróciły, należy stosować ścisłą dietę bezglutenową.
Wyeliminowanie glutenu z diety jest skomplikowane… i kosztowne. Może ono być tak kosztowne, że w Kanadzie osoby z nietolerancją glutenu mogą odliczać koszty takiej diety od podatku.
Gluten znajduje się dosłownie w każdym produkcie spożywczym: w chlebie, ciastach, ciastkach, płatkach śniadaniowych, ale także w wielu sosach, zupach, gotowych daniach, jogurtach owocowych i innych deserach, w których skrobia jest środkiem zagęszczającym. Można go także znaleźć w wielu lekach i szminkach. Na liście składników ukrywa się pod wieloma nazwami. Mogą to być: słód, skrobia (z pszenicy, żyta itp.), hydrolizowane białko roślinne oraz upostaciowane białko roślinne. Jednakże największym problemem jest to, że nawet śladowe ilości glutenu mogą spowodować nawrót objawów u osób cierpiących na nietolerancję glutenu.
Należy więc starannie wybierać produkty spożywcze.

Jakie produkty należy wybierać?

Oprócz wiedzy o tym, jakich produktów nie powinieneś jeść, musisz także wiedzieć, jak dobrze odżywiać się bez glutenu. Jedz:
– warzywa i owoce,
– mięso, ryby i drób bez panierki i marynat,
– rośliny strączkowe i soję,
– niektóre zboża: ryż, grykę, proso i quinoa,
– niektóre mąki: ryżową, kukurydzianą, ziemniaczaną, cieciorkową, sojową,
– większość nabiału – jednak osoby, które źle tolerują nabiał, powinny usunąć go całkowicie ze swojej diety na kilka miesięcy.
Aby jednak dieta ta na dłuższą metę Ci się nie znudziła, najlepiej umów się na spotkanie z dietetykiem lub udaj się do specjalisty, np. z organizacji zrzeszających osoby z nietolerancją glutenu (w Polsce jest to Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej3).
Kilka dodatkowych wskazówek:
– jedzenie dokładnie przeżuwaj, ponieważ pomaga to we wchłanianiu składników odżywczych,
– jedz jogurty lub kefiry z probiotykami, dzięki czemu poprawisz jakość swojej flory jelitowej i zdrowie jelit,
– przed wyjściem do restauracji upewnij się, że otrzymasz potrawy bez glutenu (do wielu sosów dodaje się składniki przygotowane ze zbóż zawierających gluten).
Na zdrowie!
Jean-Marc Dupuis
Źródła:
1. Green PH, Neugut AI, Naiyer AJ, Edwards ZC, Gabinelle S, Chinburapa V. Economic benefits of increased diagnosis of celiac disease in a national managed care population in the United States. J Insur Med. 2008;40(3-4):218-28.
2. www.celiakia.pl/celiakia
3. www.celiakia.pl

Chleb z tofu i orzechami nerkowca.

Oto moja nowa kombinacja: Chleb z tofu i orzechami nerkowca.
Chleb okazał się bardzo wilgotny, a świeżość utrzymał przez kilka dni.
Doskonale się sprawdził, jako chlebek na kanapki dla małej Basi.
Tym razem piekłam w formie - keksówce, wyłożonej pergaminem.

Co jest potrzebne:
- kostka naturalnego tofu (ok 200 g),
- 100 g orzechów nerkowca namoczonych przez noc,
- 1 szklanka skrobii ziemniaczanej,
- 3/4 szklanki mąki gryczanej,
- 3/4 szklanki mąki ryżowej,
- 2 łyżki nasion chia (zaparzonych gorącą wodą),
- 2 łyżki nasion babki płesznik,
- pół szklanki ciepłego mleka (roślinego - to dla wegan),
- 2 paczki suszonych drożdży ((ok 14 g),
- płaska łyżeczka sody,
- łyżka ksylitolu (może być cukier)
- łyżka octu jabłkowego,
- łyżeczka soli,
- ulubione przyprawy lub ziarna.

Orzechy odsączyć z wody i zmiksować razem z tofu na gładką masę. Nasiona chia zaparzyć gorącą wodą (ok 5-6 łyżek)
Mąkę przesiać i połączyć ze sodą i łuską babki. Ciepłe mleko połączyć z drożdżami i ksylitolem. Następnie łączymy wszystkie składniki razem: mąkę, pastę z tofu, nasiona chia, mleko z drożdżami, ocet jabłkowy, sól, przyprawy. Powinno powstać dość luźne ciasto. Miskę z ciastem odstawiamy na pół godziny, przekładamy do formy i pozostawiamy na kolejne pół godziny.
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni i wkładam do godzinę do piekarnika. Ja po okołu 20 minutach zmniejszyłam temperaturę do 180 stopni. Chleb kroić i jeść po wystygnięciu ;)


środa, 23 lipca 2014

Kukurydziana baba warzywna.

Tylko zdjęcie i pyszne wspomnienie pozostało po wczorajszym obiedzie. Dlaczego? Ponieważ była kukurydziana baba warzywna!
Niespodziewałam się, że danie będzie takie dobre. Polecam osobą, które lubią i mogą jeść kukurydzę. Pracy niewiele jedynie czas oczekiwania - 60 minut w piekarniku. Danie jest pożywne, smaczne i efektowne. Dobre na ciepło jak i na zimno ;)

Potrzebne składniki:
- 300 g kaszy kukurydzianej,
- 300 ml jogurtu bałkańskiego,
- 3 jaja,
- 4 cebule,
- 1 mała cukinia,
- 150 g sera feta,
- szklanka startego parmezanu,
- duża czerwona papryka,
- 2 marchewki,
- mały korzeń selera,
- oliwki (jeśli ktoś lubi),
- 4 ząbki czosnku,
- 2 łyżeczki sody,
- przyprawy w dużej ilości (pieprz, papryka ostra i słodka, kolendra itd.)
- sól (z umiarem ponieważ i feta i parmezan to słone sery).

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Cebulę  i paprykę kroimy w nie za drobną kostkę. Cebulę należy zeszklić na patelni, następnie dodać paprykę (pilnować, żeby nie zbrązowiały. Marchewkę, seler zetrzeć na grubych oczkach tarki i dodać do cebuli i papryki, chwilę dusić. Surową kaszę mieszamy z sodą i przyprawami, następnie wbijamy jaja i dodajemy jogurt oraz parmezan. Wszystko mieszamy, następnie dodajemy warzywa z patelni, pokrojoną cukinię i czosnek (może być przeciśnięty przez praskę), pokruszoną fetę i oliwki. Całość mieszamy i przekładamy do foremki. Ja użyłam ozdobnej formy silikonowej. Babę wkładamy do piekarnika  60 min. Ja pierwsze 10 min miałam włączony termoobieg potem przestawiłam na grzałkę góra - dół. Baba pięknie się kroi, jest samodzielnym daniem wegetariańskim lub dodatkiem do mięsa. Bardzo polecam. Na pewno na podstawie tego przepisu, będę dalej eksperymentować.


wtorek, 22 lipca 2014

Ciastka ryżowe z melisą

Ciastka ryżowe z melisą.
Ciasteczka z rodzaju tych, które bez udziału świadomości zjada się wszystkie na raz ;) Ciastka są mało słodkie więc nie nadają się w oryginalnej wersji dla "słodkich dziurek" taką opinię usłyszałam od "słodkiej dziury" ale żaden problem dosypać więcej ksylitolu lub innego słodzika.

Potrzebne:
- 160 g kleiku ryżowego bezsmakowego,
- szklanka preparowanego prosa (preparowanej kaszy jaglanej),
- szklanka preparowanego amarantusa,
- 2 łyżki łusek babki płesznik,
- 3 jajka,
- 150 g masła (miękkiego),
- 2 płaskie łyżeczki sody,
- pół szklanki ksylitolu,
- szczypta soli,
- sok z połowy cytryny,
- duża garść świeżych listków melisy lub pelargonii pachnącej (roślina doniczkowa - cytrynowy zapach i smak liści),

W dużej misce utrzeć drewnianą łyżką masło z ksylitolem, dodać jajka i wymieszać. Następnie dodać kleik, popping z amarantusa, preparowaną kaszę jaglaną, babkę, sodę, posiekaną drobno melisę oraz sok z cytryny. Wyrobić z tego ciasto.
Ciasto na chwilę włożyć do lodówki a następnie rozwałkować (ja używałam do tego maty silikonowej, a ciasto od góry nakryłam folią spożywczą). Wałkować na ok 3 mm, może być grubsze ale trzeba będzie ciut dłużej piec. Ciastka wycinać szklanką lub czym kolwiek innym ;) i pzełożyć na blachę wyłożoną pergaminem. Piec 8 - 10 min
w piekarniku nagrzanym 180 stopni (góra-dół).
Ciasteczka studzić na kratce a potem zjeść ;)



poniedziałek, 21 lipca 2014

Chleb na kartoflance.

Chleby bezglutenowy dla Basi. Basia ma roczek i też chce jeść zdrowy chlebek. Wymyśliłam dla niej chleb, który jest delikatny, wilgotny i długo pozostaje świeży. Oczywiście chleb jest bardzo smaczny, lekko słodkawy. Następnym razem upiekę go w wersji wegańskiej. Już jestem ciekawa efektu ;)

Tymczasem przepis na chleb z kartoflanki:

- szklanka skrobii ziemniaczanej (kartoflanki),
- szklanka mąki owsianej lub gryczanej,
- 2 łyżki mąki arachidowej,
- 2 łyżki nasion chia + 5 łyżek gorącej wody,
- paczka suchych drożdży (7 g),
- pół szklanki ciepłego mleka,
- płaska łyżeczka sody,
- 2 łyżki oleju słonecznikowego,
 - 250 - 300 ml kefiru,
- 2 łyżki łusek babki płesznik,
- szczypta gałki muszkatałowej,
- łyżeczka soli,
- łyżka ksylitolu,

Mąkę gryczaną, drożdże, ksylitol i ciepłe mleko mieszamy i zostawiamy zaczyn do wyrośnięcia.
Nasiona chia zalewamy gorącą wodą i pozostawiamy do momentu aż utworzy się żel. Mąkę kartoflaną przesiewamy do dużej miski i łączymy z sodą, gałką oraz solą. Kiedy zaczyn pięknie wyrośnie dodajemy go do miski z pozostałymi składnikami. Dokładamy również przestudzone nasiona chia, 2 łyżki oleju i kefir. Całość energicznie mieszamy i przekładamy do foremki wysmarowanej olejem i wysypanej np: sezamem, makiem itd. Chleb odstawiamy do wyrośnięcia.
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni (góra dół) i wkładamy do niego formę z chlebem, 15 min przed końcem pieczenia zmiejszyć temperaturę do 180 stopni. Bochenek pieczemy ok 50 min. (Ja przed włożeniem chleba do piekarnika spryskuję go wodą - dość obficie )

Chleb ładnie rośnie jeszcze w piecu, mi uciekał z formy ;).
Jeżeli komuś nie zależy na chrupiącej skórce, nie musi bochenka wyjmować zaraz po upieczeniu.
Kroić oczywiście należy po całkowitym wystygnięciu.


czwartek, 17 lipca 2014